Najnowsze wpisy, strona 2


gru 28 2006 I śmy poświętowali.
Komentarze: 13

Wszystko już wróciło od normy. To odstępstwo szybko zostało wypełnione wysprzątaniem, codzienną pracą. Nawet rozmowy o innym odcieniu. Tylko choinka i migoczące światełka nie pasując już do obrazka, przypominają o tych świętach. Święta.. Sama Wigilia nie byłaby Wigilią, jeśli nie byłoby określającej ją nazwy. Ktoś powiedział wszystkiego najlepszego (ach, więc już pora na opłatek, spojrzenie na zegarek i pytający wzrok - to juz?). Podzieliliśmy się, usiedliśmy, zjedliśmy. Pouśmiechaliśmy się. Porozmawialiśmy. Śmy, śmy, śmy. I śmy się rozeszli. Krótko. Nie tak jak zazwyczaj, coś się popsuło. Może to niezbyt dobre relacje między niektórymi, może brak natchnienia na usilne udawanie. Ale udawanie jest złe. Radość musi byc z serca żeby cieszyć innych. Jeśli inaczej - to działa w odwrotny kierunek.
Ale żeby nie było za smutno to prezenty bardzo ucieszyły wszystkich. Niby drobne upominki, a nałożyły na buzie uśmiech. A i mój jabłecznik udany, bo posmakował nawet wybrednej Cioci, która nie żywi do mnie sympatii od kołyski, z tego co wiem. Chociaz ja chyba nawet kołyski nie miałam.
Dni wloką się i nie umiem ich sobie zapełnić. Od malowania palcem po zaparowanej szybie odrywa mnie dźwiek telefonu. Ale nie słysze go. Wychodzę do kuchni. Polecam cytrynowe ptasie mleczko.

black.rainbow : :
gru 23 2006 Jingle Bells.
Komentarze: 10

Już się napiekło, kupiło, przyozdobiło, teraz zostaje poczekać. A i pokój jest wrzosowy z motywem czarno pociagnietych i lekko startych tulipanów na jednej z odsłoniętych ścian, od podłogi niemal do sufitu - tak to ogólnikowo wygląda. Witającego gości z czerwonych szalikiem corocznego Bałwana nie ulepiłam - nie mam z czego. Moja propozycja odtworzenia go na drzwiach wejściowych, raczej nie spotkała się z entuzjazmem. Trzeba będzie ścierpieć.
Moi Kochani! W związku ze świętami życzę Wam dużo ciepła i miłości, która jest najważniejszą której wszyscy poszukujemy, a jeśli już jesteśmy tymi szczęśliwcami, co to miłość trzymają bezpiecznie w kieszeni, mówię: doceniajcie, pielęgnujcie i okazujcie uczucie na każdym kroku. Życzę Wam też pięknej choinki, wzruszającego podzielenia się opłatkiem i radości z dawania upominków. Buziaki.

black.rainbow : :
gru 16 2006 Pozostało dni..
Komentarze: 6

Ciągle nie mam żadnych podarków dla bliskich. Sklepy coraz bardziej kolorowe, wystawy migocące, choinki mi się przed oczami dwoją i troją i czworą i.. I to dobrze. Ale tak wracając, zaglądam do tych sklepów i dużo rzeczy mi się podoba. Ale to albo za drogie, albo po dokładniejszym pooglądaniu, traci to pozytywne pierwsze wrażenie. Ale pali mi się już natrętna lampka ostrzegawcza, że muszę się śpieszyć. To tak jakby śpiesz się powoli?
Mam już nawet choinkę. Pachnąca stoi w dużym pokoju. Mały dzisiaj powiesił na najniższej gałązce bombkę, "żeby jej nie było zimno i smutno" :)
Maluję znowu pokój. Do świąt będzie gotowy. Bawię się tymi kolorami, dostałam przyzwolenie na pełną samowolkę, że tak powiem, a jeśli nie ma granic, trzeba z tego korzystać, jak się da.
Jeśli nie ma granic. A jeśli są, to przecież i tak udajemy, że ich nie zauważamy. Gasimy swiatło i po ciemku, marną gumka zacieramy te granice, ktore najbardziej nam nie leża, które przeszkadzają w kolejnym kroku. Konsekwencje? Te okazuja się mało interesujące. A skutek jest zawsze ciekawy, choć tak niezmienny.

black.rainbow : :
gru 09 2006 'Bo ja zobaczyłem pole magnetyczne..'
Komentarze: 9

Po wizycie św. Dziadka, czuję święta w pełni. Całe towarzystwo w domu również. Ciekawa jestem jedynie, czy te święta będą razem. A jak będą to tak naprawdę w jakiej atmosferze.
W weekendy zazwyczaj opiekuje się małym moim kuzynem. Może znowu nie tak małym, ta aniołkowa paskuda ma już sześć lat i do zerówki dumnie chadza i panie co go mają na głowie, chyba nigdy nie zapomną.
Rojber to taki, a jaki wygadany, że czasem ręce mi opadają i do końca nie wiem jak mam sie zachować. Żarliwe dyskusje są jak najbardziej w jego stylu, oczywiście jak ma tylko na to ochotę bo w przerwach ubóstwia cartoon network.

Ostatnio

Mały: A kim był ten Pan, co to wyszedł przed chwilką?
Ja: To był mój dobry kolega.
Mały: Nie, to nie mógł być dobry kolega.
Ja: A dlaczego tak uważasz?
Mały: Bo ja zobaczyłem pole magnetyczne.
Ja (z nieukrywanym zdziwieniem): A ty wiesz w ogole czym jest pole magnetyczne?
Mały (już obrażony): Jasna sprawa, że wiem! Ty byłaś plus, ten Pan minus i się przyciągaliście w polu magnetycznym.
Ja: Ty chyba za duzo bajek oglądasz Mały.
Mały: A ty na pewno za mało Duża!

Wymiękam przed tą jego dedukcją. Wniosek miał jednak błędny. W tej sytuacji nie ma mowy o żadnym polu magnetycznym.

black.rainbow : :
gru 01 2006 Owijamy w bawełnę.
Komentarze: 7

I trzeba doceniać to światło, te promyki słońca. Kiedy nieomal spóźniam się na autobus, szaro buro. Wtedy zamarzniete szyby roztapia wschód. A ja przegapie, bo śpię najzwyczajniej w świecie, a w uszach dźwięk 'there's always something in the way. there's always something getting through..' Nieprzebudzona oglądam się w szybie sklepowej, potem dopiero co na niej jest. Po chwili zapominam. I samego dnia mało jest, na cokolwiek, tylko czasem na deser jakiś uda się wyskoczyć. Tylko czasem, ale to już znacznie później wybrać na spacer. I chociaż dmucham w powietrze i obserwuje to, i ręce zimne, to idziemy dalej. I śmiejemy się na głos i jest nam wszystko jedno. 
'I ten dzień zatrzymamy dla siebie, tylko pozwól mi na to.'
Ale to przecież Przyjaciel.

Kiedyś wiedziałam bardzo mało. Ale nie wiem czy wtedy było lepiej. Już nie wiem.

black.rainbow : :