Archiwum listopad 2006


lis 24 2006 Tacy dorośli.
Komentarze: 12

Kupiliśmy biały, duży brystol. Rozłożyliśmy u mnie na podłodze i już po chwili były na nim dziesiątki odciśniętych różnokolorowych dłoni. Przy okazji i my sami byliśmy różnokolorowi. Zresztą i podłoga nie pozostała przez nas zignorowana. I różne podpisy się pojawiły, wielkich gwiazd pod tymi naszymi dłoniami i że jakoby to my nimi jesteśmy.
Jak małe dzieci.
Ale dla takich chwil warto żyć.

black.rainbow : :
lis 19 2006 Sto lat?
Komentarze: 8

Rok temu, mniej więcej o tej godzinie, napisałam tu pierwszą notkę. To może nie jest żaden szmat czasu, ale wystarczający żeby się przywzyczaić. Dziękuję Wam, macie po buziaku od black rainbow :)

A dzisiaj tak jakoś buro ponuro i cisza za oknem, tak jakby świat na zewnątrz stanął gdzieś, czas odpoczywał może i tak. Ja raczej nie robiąc nic nadzwyczajnego, patrzę jak ten dzień dobiega końca.

- Wyczuwalny ten spokój dzisiaj.
- Tak, ale to potrzebne.
- Jutro znowu biegniemy.
- Jeszcze jest dzisiaj.

black.rainbow : :
lis 17 2006 /W moim oknie wciąż kwitnie nadzieja../
Komentarze: 8

Same kontrasty jakieś przewijają mi się przed oczami. Nie myślę o tej kwestii, bo w gruncie rzeczy to góra trzy dni. A i gra spojrzeń. Dopiero co załapałam alfabet, a tu już całe wyrażenia. Nie można tak. Przecież to stopniowo wszystko powinno być tak rozegrane, żeby pomału ale skutecznie, by potem już z łatwością. Teraz jest raczej dużo-śmieszne i dużo-niezrozumiale.
Na razie ciepły oddech bo i ciepło jest. I spacer przy kilku drzewach, co to się parkiem ładnie nazywa i slalom pomiędzy ławkami składającymi się na ów park. I minimalne ilości pytań w twierdzeniach.
Tak by mogło być.

Uśmiecham się do Ciebie.
Tak, właśnie do Ciebie :)

black.rainbow : :
lis 13 2006 Takie tam jagodowe blabla.
Komentarze: 9

Niedopowiedziane słowa zawsze mi spać po nocy nie dają i leżę tak z otwartymi szeroko oczami i rozważam wszystkie dostępne możliwości. Skutek jeden, bardzo prosty: ziewanie średnio co dwie minuty w czasie dnia. Modlę się codziennie o słońce, żeby jakoś ta jesień ślizgiem umknęła mi sprzed nosa i było ociepło. Nic to, na razie moje prośby w kolejce czekają i chyba jeszcze długo poczekają, nad czym szczerze ubolewam. Niewiele śpię, niewiele jem. Niewiele mówię, raczej inni mówią, monologi prowadzą, wiem jakie to jest denerwujące, jak ktoś tylko potakuje głową na twoją mowę; nic na to nie poradzę, że jakoś ostatnio cierpię na brak słów i one same chyba się na mnie obraziły; mam cichą nadzieję, że nie tak smiertelnie i na zabój bo ja bądź co bądź mówić lubię, lubię dużo mówic i taka zmiana tylko na złe mi wychodzi, ot co. To znaczy, takie mam wrażenie. I nawet chciałam to zobrazować, to wszystko o czym On mówił, ale pędzel wypadł mi z ręki. Nie wiem, zrządzenie losu, znak jakiś, nic nie zrobiłam. Niech już tak będzie jak ma być, a przecież ma być tylko lepiej.

black.rainbow : :
lis 10 2006 Jak co dzień.
Komentarze: 12

Rozplaskane liście na chodnikach, kaptur na głowie, rozwiane włosy, rękawiczki i duży kolorowy poskręcany lizak. Czasem moja wielgachna teczka a czasem torba wypchana niewiadomo-czym. Dosłowne dmuchanie na zimne.
Czesto razem zastanawiamy się na czym polega dorosłość. Nie chcemy się do niej przyznać. Z duszą dziecka, z ciekawością przyglądamy się zakochanym parom, czule przytulającym się w parku, młodym małżeństwom i tym juz bardzo starym. I myślimy sobie, że tez chcemy kiedyś za dziesiąt lat usiąść z kimś kochanym i spojrzeć w oczy z taka sama młodą, prawdziwą miłością; chcemy na miejsce wystygłej herbaty zaparzyć świeża i chcemy chodzic do teatru. Za dziesiąt.
A teraz? Chcemy byc szczesliwi. Na przekór ludziom bez nadziei i marzeń. A dzisiaj znowu muzykowaliśmy.

black.rainbow : :