Archiwum 01 grudnia 2006


gru 01 2006 Owijamy w bawełnę.
Komentarze: 7

I trzeba doceniać to światło, te promyki słońca. Kiedy nieomal spóźniam się na autobus, szaro buro. Wtedy zamarzniete szyby roztapia wschód. A ja przegapie, bo śpię najzwyczajniej w świecie, a w uszach dźwięk 'there's always something in the way. there's always something getting through..' Nieprzebudzona oglądam się w szybie sklepowej, potem dopiero co na niej jest. Po chwili zapominam. I samego dnia mało jest, na cokolwiek, tylko czasem na deser jakiś uda się wyskoczyć. Tylko czasem, ale to już znacznie później wybrać na spacer. I chociaż dmucham w powietrze i obserwuje to, i ręce zimne, to idziemy dalej. I śmiejemy się na głos i jest nam wszystko jedno. 
'I ten dzień zatrzymamy dla siebie, tylko pozwól mi na to.'
Ale to przecież Przyjaciel.

Kiedyś wiedziałam bardzo mało. Ale nie wiem czy wtedy było lepiej. Już nie wiem.

black.rainbow : :