gru 28 2006

I śmy poświętowali.


Komentarze: 13

Wszystko już wróciło od normy. To odstępstwo szybko zostało wypełnione wysprzątaniem, codzienną pracą. Nawet rozmowy o innym odcieniu. Tylko choinka i migoczące światełka nie pasując już do obrazka, przypominają o tych świętach. Święta.. Sama Wigilia nie byłaby Wigilią, jeśli nie byłoby określającej ją nazwy. Ktoś powiedział wszystkiego najlepszego (ach, więc już pora na opłatek, spojrzenie na zegarek i pytający wzrok - to juz?). Podzieliliśmy się, usiedliśmy, zjedliśmy. Pouśmiechaliśmy się. Porozmawialiśmy. Śmy, śmy, śmy. I śmy się rozeszli. Krótko. Nie tak jak zazwyczaj, coś się popsuło. Może to niezbyt dobre relacje między niektórymi, może brak natchnienia na usilne udawanie. Ale udawanie jest złe. Radość musi byc z serca żeby cieszyć innych. Jeśli inaczej - to działa w odwrotny kierunek.
Ale żeby nie było za smutno to prezenty bardzo ucieszyły wszystkich. Niby drobne upominki, a nałożyły na buzie uśmiech. A i mój jabłecznik udany, bo posmakował nawet wybrednej Cioci, która nie żywi do mnie sympatii od kołyski, z tego co wiem. Chociaz ja chyba nawet kołyski nie miałam.
Dni wloką się i nie umiem ich sobie zapełnić. Od malowania palcem po zaparowanej szybie odrywa mnie dźwiek telefonu. Ale nie słysze go. Wychodzę do kuchni. Polecam cytrynowe ptasie mleczko.

black.rainbow : :
safety.pin
02 stycznia 2007, 16:44
truskawkowe wole.. :P wszystkiego najzielenszego :*
rybaq
29 grudnia 2006, 19:22
śmy, śmy, śmy... bardzo podobne klimaty u mnie... żeby nie powiedzieć że momentami identyczne... było - minęło. w sumie dobrze... teraz tylko wkroczyć w nowy rok... miejmy nadzieję że o własnych siłach :) pozdrawiam
29 grudnia 2006, 18:38
A ja chcę Twojego jabłecznika!
29 grudnia 2006, 00:48
zgadzam sie - udawanie jest zle;)
mateut
29 grudnia 2006, 00:44
cytrynowe ptasie mleczko? Gdybym nie bał się ptasiej grypy wrąbałbym tego całe pudełko :) A tak zostawiam zawsze kilka sztuk dla innych ;) A święta pikne były. Szkoda tylko że śnieg się spóźnił. Gamoń.
Malena
29 grudnia 2006, 00:09
ja piec nie umiem... ale zazdroszcze zdolnosci:)
czarna-róża
28 grudnia 2006, 23:59
pewnie dlatego taka nieprzyziemna jesteś, nie wytrzęsło cię pożądnie za młodu to teraz sobie odbijasz! hehehe mam nadzieję, że święta w przyszłym tygodniu będą lepsze ;)
28 grudnia 2006, 21:03
To tak jak i u mnie niestety...
28 grudnia 2006, 14:49
A mi nawet nie jest źle z tą nudą... Wiem, co mnie czeka jak się wolne skończy, dlatego tak się cieszę tym, że teraz mam parę chwil spokoju :))
28 grudnia 2006, 14:18
ja mam takiego wujka ktory jakos nigdy nie palal do mnie sympatia- jak bylam mala nie rozumialam tego, bylo mi smutno ze moja siostre to by na rekach nosil a do mnie nawet slowem sie nie odezwal! Teraz jego stosunek do mnie sie zmienil, ale... teraz to ja go smole! :)
28 grudnia 2006, 13:56
sieka fajny blog i wogule prosze cie o komentarz na mojim blogu www.rox-a-a-a.mylog.pl
28 grudnia 2006, 13:43
mi kiedys zamiast jabłecznika wyszedł kapeć. Straszna porazka kulinarna...
poza_czasem
28 grudnia 2006, 13:34
Widzę że w Świętach coraz mniej świąt...skądś to znam ;] Kiedy mnie zapraszasz na jabłecznik? :]

Dodaj komentarz