Archiwum 28 grudnia 2006


gru 28 2006 I śmy poświętowali.
Komentarze: 13

Wszystko już wróciło od normy. To odstępstwo szybko zostało wypełnione wysprzątaniem, codzienną pracą. Nawet rozmowy o innym odcieniu. Tylko choinka i migoczące światełka nie pasując już do obrazka, przypominają o tych świętach. Święta.. Sama Wigilia nie byłaby Wigilią, jeśli nie byłoby określającej ją nazwy. Ktoś powiedział wszystkiego najlepszego (ach, więc już pora na opłatek, spojrzenie na zegarek i pytający wzrok - to juz?). Podzieliliśmy się, usiedliśmy, zjedliśmy. Pouśmiechaliśmy się. Porozmawialiśmy. Śmy, śmy, śmy. I śmy się rozeszli. Krótko. Nie tak jak zazwyczaj, coś się popsuło. Może to niezbyt dobre relacje między niektórymi, może brak natchnienia na usilne udawanie. Ale udawanie jest złe. Radość musi byc z serca żeby cieszyć innych. Jeśli inaczej - to działa w odwrotny kierunek.
Ale żeby nie było za smutno to prezenty bardzo ucieszyły wszystkich. Niby drobne upominki, a nałożyły na buzie uśmiech. A i mój jabłecznik udany, bo posmakował nawet wybrednej Cioci, która nie żywi do mnie sympatii od kołyski, z tego co wiem. Chociaz ja chyba nawet kołyski nie miałam.
Dni wloką się i nie umiem ich sobie zapełnić. Od malowania palcem po zaparowanej szybie odrywa mnie dźwiek telefonu. Ale nie słysze go. Wychodzę do kuchni. Polecam cytrynowe ptasie mleczko.

black.rainbow : :