Archiwum luty 2006, strona 1


lut 11 2006 Nie patrzę przed siebie; nie mam odwagi.
Komentarze: 9

Chociaż wmawiam sobie, że jest tak, a nie inaczej, to to ‘inaczej’ mnie przerasta. Nie o głowę, ale o całą mnie. Bo… czasami mam nieodparte wrażenie, że nikt mnie nie rozumie. Zadaję pytania, ale nie uzyskuję odpowiedzi. Tylko widzę to dobrze znane mi zdziwienie, błysk w oczach i niezrozumienie, z którym staram się zaprzyjaźnić. Jestem miła, grzeczna i uśmiechnięta jak facet z reklamy coca-coli. Przychodzi mi na myśl, że może ja wytwarzam złe fluidy, że atmosfera naokoło mnie jest złowroga, albo może mówię w jakimś kosmicznym języku marsjańskich ufoludków… nic z tych rzeczy.

Jestem tylko sobą. Nie śmieję się jak idiotka z byle czego jak moje mądro-podobne koleżanki. Nie widzę nic wspaniałego w udawaniu na pokaz. Nie zależy mi, żeby się komuś spodobać za wszelką (zazwyczaj dość wygórowaną) cenę.

Może ludzie mnie nie rozumieją, bo nie noszę krótkich spódniczek i obcisłych topów? Dlatego, że nie noszę dwudziestocentymetrowych szpilek. Dlatego, że nie podlizuję się do każdego napotkanego przystojniaka. Dlatego, że jestem… tylko sobą.

 

To smutne, ale jednocześnie prawdziwe. Nie wymagam żeby ludzie mnie rozumieli. Chcę jedynie, żeby wiedzieli kim tak naprawdę jestem.

 

black.rainbow : :
lut 06 2006 :)
Komentarze: 11

Postanowił, że się przejdziemy - ok. Na nic zdały się moje argumenty, że zimno, że głowa mnie boli (małe kłamstewko), że zimno, że spać mi się chce, że zimno i tak dalej. Na siłę wręcz wyciągnął mnie z domu, gdzie jeszcze z progu krzyczałam, że może Ona, Która Jest Jego chce się przejść - tylko coś zamruczał i dalej dzielnie ciągnął mnie za rękę i w końcu jak zwróciłam Mu uwagę, że mnie to nieco boli, to puścił tak raptowanie, że się przewróciłam. Każdej akcji towarzyszy reakcja, czy jakoś tak. No właśnie. Więc jak już się podniosłam z zimnej ziemi, nieudolnie, ale się podniosłam, poszłam na ten spacer i grzecznie maszerowałam koło Niego.

On: Masz jakieś małe marzenie?

Ja: Tak, żeby mieć maszyne do robienia waty cukrowej w swoim pokoju..

Niestety, nic innego mi nie przyszło do głowy, a to marzenie, jest wbrew pozorom zgodne z prawdą. Tak sobie ostatnio ubzdurałam, że w sumie cudownie byłoby, gdybym mogła robić sobie sama ten słodki puch, którego nałogowo jadłam jak byłam mała. Kiedyś sobie pewnie takie cóś zakupię..:)

Buźka.

black.rainbow : :
lut 03 2006 'Jest w nich coś, czy w obrazach, czy też...
Komentarze: 7

Na wykrzyczane do mnie słowa spojrzałam mimowolnie i bez entuzjazmu. Kiedyś uciekałabym przed nimi w popłochu, dzisiaj..już tak nie jest. Zresztą nie jestem długodystansowcem i brakuje mi po pewnym czasie tchu.

Nie obchodzi mnie to, że wróciłeś. Jeśli masz plan destrukcji, proponuje zabawe w słowa. Dopisz do 'destrukcja' przedrostek 'auto' i idź z Bogiem, tam gdzie nie wschodzi słońce, a w powietrzu czuć nienawiść. Będziesz czuł się jak u siebie w domu, którego, z tego co wiem, raczej nie masz.

*

Zdecydowanie wolę tulipany od róż. A jeśli róże, to te białe.

I ubóstwiam dżem z kiwi..

black.rainbow : :
lut 02 2006 Bezsilność..
Komentarze: 6

Usiadłam na środku pokoju. Z głową lekko uniesioną do góry, spoglądałam na niebo. Wydawało mi się zimne i takie.. obce. Jak nigdy dotąd. Sztaluga stała w szafie, chyba za karę, więc od niechcenia wzięłam kartkę, wybrałam z kubka gruby pędzel, przygarnęłam do siebie farby. Przez chwilę trzymałam pędzel nad kartką, nim zdałam sobie sprawę, że nawet nie pomyslałam, co chcę namalować. Gdy zamykałam oczy, kształty i kolory zlewały się w wielkie plamy w mojej głowie, były krzykliwe i nieposłuszne.

Przesunęłam pędzlem po czerwonej farbie i postanowiłam dać sobie chwilę. Wciąż nic. Opuściłam pędzel na papier, a czerwone strużki farby natychmiast rozproszyły się we wszystkich kierunkach, tworząc bezkształtną plamę pośrodku kartki..

Zupełnie nijaką plamę..

A ja nie mogłam już uratować tego malowidła.. nie mogłam.

.

black.rainbow : :
lut 01 2006 I can change..
Komentarze: 7

Lubię posłuchać dźwięku gitary.. nie żadnych tam szaleńczych szarpań, choć i te czasami wpadają do ucha, ale takich spokojnych ballad.. Sama nie umiem grac, nie.. Chociaż bardzo chciałam się nauczyć. Dzisiaj wystarczy mi jak ktoś gra. Gra dla mnie, po cichu.. kiedy gwiazdy wysoko na górze są, a księżyc kołysze się w takt muzyki. Bo magia istnieje, jest jak pachnąca mgiełka, którą rozpyla się w powietrzu, by nas otuliła..

 

Jeśli pomyśleliście, że rainbow się zakochała to niestety pudło.. Ale pewnie jest gdzieś tam, daleko, za górami za lasami, ktoś kto jest dla mnie przeznaczony. Kto być może patrząc na gwiazdę, wie, ze ja też się w nią wpatruję.. ktoś, kto nauczyłby mnie kochać, na nowo..

 

Ktoś, kogo nigdy nie spotkam.

 

I nie umiem namalować swojego autoportretu.. nie potrafie.

 

Słucham na okrągło Bitter Sweet Symphony...

 

Nie znam umiaru, przekraczam granice i jestem ciągle krytykowana..

..ale zupełnie się tym nie przejmuję. I wystawiam język osobom, których nie lubię.

 

I…

 

 

black.rainbow : :