Archiwum 26 października 2006


paź 26 2006 /Nie na krześle, nie we śnie./
Komentarze: 10

Codziennie oglądam wschód słońca. Zachód sam puka do moich okien. I tak zapatrzona trwam kilka długich chwil. Dlatego ciągle ten sam motyw; pędzel zaprzyjaźnił się z tymi ciepłymi barwami. Ja jeszcze nie do końca. Bardzo rano, idąc chodnikiem spadają wokół mnie kolorowe liście. Dzieci zbierają resztki kasztanów. Bo jesień. A ja, kiedy już z półprzymkniętymi oczami, robię bilans dnia, na końcu dochodzę, niezmiennie do jednego wniosku:

Wszystko nie tak.

Paradoks. Podobno tak jest. Podobno zmienne.

black.rainbow : :