Archiwum czerwiec 2006, strona 1


cze 07 2006 Do tyłu.
Komentarze: 9

Jeszcze leży szara torebka po truskawkach. Zachęcały, czarowały, czerwieniały, pachniały. Truskawkowo. Tak, że poczułam się jak w środku lata, choć chłodno i niebo zachmurzone.
W parku bardzo ładnie. I choć kicham przez pyłki, chętnie próbowałam je chwytać w dłoń, zanim nie odlatywały gdzieś daleko. Gdzieś, gdzie nie widzę. Chłopczyk, lat może sześć podarował mi dzisiaj skradzioną stokrotkę. 'Bo cię lubię'. Ale zaraz potem szybko uciekł.
Mama dzisiaj często się uśmiechała. Tajemniczo. Ale nie chciała powiedzieć dlaczego. Ciekawe dlaczego.
Bo ja jestem jednak z natury ciekawska. Może nie do przesady, ale jestem. I bardzo intrygują mnie podejrzane uśmiechy.

Zajrzałam dziś na warsztaty. To już rok czasu, kiedy mnie tam nie było. Na początku nikt nie zwrócił na mnie uwagi. Przez chwilę obserwowałam te obce i te całkiem znane twarze, tylko moje imię, głośno, i z akcentem na ostatnią sylabę wyrwało mnie ze skupienia. Moja Pani uścisnęła mnie serdecznie. Zaprosiła na herbate. Chyba brakowało mi tego. Ten charakterystyczny zapach pracowni. To jakby krok wstecz.
Powiedziałam, że będe zaglądac w wolnych chwilach, obiecałam. Przynajmniej się postaram.

Czasami tylko czarny.
Czasami tylko czerwony.
Czasami śmiech.

Tylko tym razem z samej siebie.

black.rainbow : :
cze 04 2006 When the gods wish to punish us they answer...
Komentarze: 14

Inaczej patrzę na Niego, kiedy zaczął pisać rozdział już czwarty w swym zeszycie. Czasami nie nadążam z treścią, ale zawsze udaje mi się nadrobić przemilczany czas. Tłumaczę sobie, że już spełniłam swój obowiązek, pomogłam zapomnieć, pocieszyłam po swojemu, dźwignęłam na nogi. Choć to On był tu Przyczyną. I to Ją powinnam pocieszać? To wszystko nie tak. Przecież ja nic tu nie znaczę. Na świadków zawsze spada największa odpowiedzialność. I milion pytań. A jak, a co, a kiedy. A ja nie mówię, odwracam wzrok i.. no tak, idę do Niego.
 
- Robię coś bardzo złego.
- Nie sądzę.
- Za mocno się angażuję.
- I może jeszcze powiesz, że to moja wina.
- To twoja wina!
- Głupiutka. 

Robię coś bardzo złego.
Głupiutka?

black.rainbow : :
cze 01 2006 Nie bądź dzieckiem?
Komentarze: 13

Wyrwana z labiryntów snu, wszystko to co realne uderzyło mnie z naprzeciwka z bardzo mocną siłą. To jak starcie z bardzo dużym przeciwnikiem, z którym po prostu na wstępie walki nie masz szans i jesteś spisany na straty. Bezsilność. Ta cholerna bezsilność. Ale przecież inaczej mają się potoczyć nasze losy.

Duży lizak, deszcz, lepiące kosmyki włosów, przemoczone trampki. Chusteczki, kaszel. Zapalenie krtani. Uśmiech, odważne spojrzenie przed siebie. Zabłąkany Książę na osiołku.

Już czerwiec.

black.rainbow : :