Archiwum 22 kwietnia 2006


kwi 22 2006 Gdzie słońce twarz ogląda..
Komentarze: 15

Czasami duszę się. Choć mój pokój jest dla mnie oazą spokoju i właściwie całym światem, to jednak mój pohamowany odruch otwarcia okna i skoku odzywa się. Zwłaszcza, że znowu stać mnie na ciepłe barwy, a nie tylko nocny granat i pustą czerń. Na nowo poznaje moc czerwieni i zieleni; nie pogardzę kolorem żółtym. Nanoszę błękit na niebo za oknem, bo czasami jest zbyt jasne. Odgarniam chmurowy puch, żeby zobaczyć, jaką niespodziankę szykują mi gwiazdy jutro, pojutrze, za dwa lata. Choć wcale nie chcę tego wiedzieć.
Wyszłam dziś całkiem rano. Wówczas nie ma jeszcze tylu ludzi, choć w soboty jest ich i tak za dużo, nawet w bardzo wczesnych godzinach porannych. Uciekłam do parku, skryłam się wśród drzew i krzaków. Pomyslałam, że właściwie czemu zawsze nosze w kieszeni czarny pesymizm. Niestety, nadal wiem dlaczego.
Wtedy ni stąd ni zowąd zadzwonił Ten od Niej:

-Słońce świeci dziś jaśniej?
-Nie wydaje mi się.
-Spójrz. (spojrzałam)
-Jednak nadal mi się nie wydaje.
-Tak. Mi także. Sobota?
-Sobota.
-To dobrze.
-Wiem.

Czemu te rozmowy są tak niezrozumiałe.
Ale nie mam żalu. Cieszę się, że mam przyjaciela, który na swym parapecie trzyma promyk słońca, tylko na specjalne okazje.

black.rainbow : :